Jan Młodożeniec

Urodził się i zmarł w Warszawie(1929-2000). Syn malarki i futurystycznego poety, Stanisława, studiował w warszawskiej ASP na Wydziale Grafiki i Projektowania (1948-55). Dyplom w pracowni prof. H. Tomaszewskiego (1955). Ojciec Stanisława i Piotra, także artystów. Laureat wielu prestiżowych nagród, zdobytych w konkursach na całym świecie. 10 razy jego plakat wygrał konkurs na Najlepszy Plakat Warszawy. Projektował też i ilustrował książki, był autorem szaty graficznej wielu pism. Codziennie wstawał o 5.30. Zazwyczaj pracował do południa. Jak sam mówił świadomie starał się malować rzeczy uśmiechnięte, wesołe, gdzie najważniejsza była gra kolorów. Lubił kolor sam w sobie. Ciągle eksperymentował, poszukiwał. Zdaniem Franciszka Starowieyskiego, Młodożeńca Akademia, na której był uważany za geniusza nic nie nauczyła. Taki z niej wyszedł, jaki przyszedł. Miał niezwykłą łatwość tworzenia. Jego mistrz, Henryk Tomaszewski mówił, że Janek rysuje tak jak słowik śpiewa. Młodożeniec stworzył ponad 400 plakatów i niezliczoną ilość rysunków. Zaliczany jest do ścisłej czołówki polskich plakacistów. Charakterystyczny świat Młodożeńca nie zmieniał się przez dziesięciolecia. Istotę tematu wydobywał kolorem i bardzo syntetycznym znakiem graficznym; te niezwykle barwne kompozycje dopełniał kolorowymi plamami i kleksami. To, co wyglądało na improwizację, czy niedokończenie zawsze było wcześniej zaprojektowane. Lubił obwodzić kształty charakterystyczną, pozornie nieporadną ,czarną kreską; kreską, którą wykorzystywał też często w liternictwie, każdorazowo projektowanym oddzielnie. Niektóre jego prace należy oglądać równocześnie czytając. Artysta łączył wyrazy kreując ich nowe znaczenie. Niekiedy swoje dzieła opatrywał ironicznymi podpisami: „Ponura uwertura Lekka Kołtuneria, osoby: Pantomimiści Harakirystyczni, Pani Browary, Jowialny Homeopata, Chór Wazelina ( i in.).” Inspiracji dostarczała mu poezja ojca, futurysty, admiratora „słów na wolności”, poety o niebywałej inwencji słowotwórczej. Na jego obrazach pojawiały się też postacie z okładek książkowych i plakatów. Przez ostatnie lata malował prace, ukazujące codzienną rzeczywistości z perspektywy wędrującego po świece wróbla. Również i on, przede wszystkim był pretekstem do pokazania zmieniających się układów plam barwnych. Artysta identyfikował się z tym, niewielkim, pospolitym ptakiem, podpisując je - „Jan Moineau” czyli Jan Wróbel; Jan Wróbel, który nigdy nie lubił ani rozgłosu, ani adoracji. Kama Zboralska. Przewodnik po galeriach sztuki 2006. Sztuka inwestowania w Sztukę. Rosner & Wspólnicy 2005.