Roman Opałka

Urodził się w 1931r. w Abeville, Francja. Malarz i grafik, jeden z najwybitniejszych i najbardziej znanych na świecie polskich artystów. W czasie okupacji wywieziony z rodziną do Niemiec, po wojnie wrócił do Francji, skąd w 1946 r. został repatriowany do Polski. Studia w łódzkiej PWSSP ( 1949-1950), a następnie do 1956 r. w warszawskiej ASP. Z kraju wyjechał w 1977 r. i odtąd mieszka we Francji. Jego prace znajdują się w zbiorach muzeów i galerii na całym świecie m.in. nowojorskiego MoMA i muzeum Guggenheima, w Nationalgalerie w Berlinie, Centrum Pompidou w Paryżu, w muzeach w Wiedniu, Rzymie, Sztokholmie, Hamburgu, Monachium, Toyota Museum w Japonii. Laureat wielu krajowych i międzynarodowych nagród, w tym Grand Prix na 7. Międzynarodowym Biennale Grafiki w Bradford (Wlk. Brytania) w 1968 r. Brał udział m.in. w Biennale w Sao Paulo (1969 i 1970), Documenta w Kassel (1977) i w Biennale w Wenecji ( 1995), gdzie reprezentował Polskę. ”Maluję uciekający czas. Krytykuję pojęcie czasu jako miary. Ten ruch, o którym myślę i próbuję namalować jest nieskończony i umyka. To co nazywamy „tu, teraz” jest właściwie abstrakcją, gdyż nigdy nie znajdziemy się w tym punkcie precyzyjnie, matematycznym. Znalazłem inne określenie: „spotkanie z rozstaniem”, w ciągłym ruchu, co dotyczy nieskończoności i naszej śmierci”.- tłumaczy swoją malarską koncepcję Roman Opałka. Odnotowując systematycznie upływający czas, twórca maluje obraz własnego życia. Artystycznej drogi poszukiwał kilkanaście lat. Z początku, jeszcze na studiach, tworzył w duchu realizmu. Na przełomie lat 50. i 60., skierował swoje zainteresowania w stronę malarstwa materii, eksperymentując z fakturą. Jednocześnie coraz bliższy stawał się mu język abstrakcji. Rysunki i grafiki, które w tym czasie powstawały, były także efektem doświadczeń z kolorem. W latach 1961-1963 powstał cykl „Chronimy”, w następnych latach „Fonematy”, „Alfabet grecki”. Artysta tworzył również kompozycje przestrzenne („Poduszkowce”, „Integracje”). W latach 1968-1970 powstał cykl grafik „Opisanie świata”, wielokrotnie nagradzany na wystawach międzynarodowych. Od 1965 r. skupił się nad jednym tylko projektem - „Obrazami liczonymi”. ”Dochodzenie tego mojego programu i idei było długim procesem dojrzewania świadomości. Malowałem cykl „Chronimy”, które to obrazy próbowały manifestować czas w sposób malarski, w postaci dotykania punkcikami. To się kojarzyło niektórym ze Strzemińskim, mnie zresztą także, chociaż w moim przypadku każdy punkt, podobnie jak każde istnienie, musiał być inny. W którymś momencie doszedłem do tego, że zamieniłem punkty na cyfry” - powiedział artysta. Cykl „Obrazy liczone” to zapis procesu odliczania od liczby 1 do nieskończoności. Pierwszy obraz nosi tytuł „Opałka 1965/1-oo”. Dzieło to artysta postanowił kontynuować do końca życia. Płótna, które nazywa „detalami” (co rok powstaje około dziesięciu), pokrywa białymi cyframi (każdy obraz zawiera około 140 tys. cyfr) na początkowo czarnym tle, które od 1972 roku stopniowo w każdym kolejnym „detalu” rozjaśnia o 1 procent. Ostatni obraz ma być namalowany bielą na bieli. Jednocześnie Opałka nagrywa odliczanie zapisywanych przez siebie liczb i na bieżąco fotografuje swoją zmieniającą się z upływem czasu twarz. Obrazy, fotografie i płynący z głośników głos artysty stanowią jedność. Zarazem oznaczają świadomość nieuchronnego zbliżania się do śmierci, którą twórca oswaja, czyniąc ją elementem dzieła sztuki. ”Użyłem śmierci jako instrumentu skończoności, perfekcyjnej skończoności dzieła. Generalnie nie żadnych przesłanek, aby artysta mógł powiedzieć: „Ja skończyłem dzieło”. W moim przypadku jest to w sposób diaboliczny przemyślane. Moja śmierć jest ostatnim instrumentem artysty, który definiuje skończoność w nieskończoności”- tłumaczy Opałka. Jego filozoficzno-artystyczna koncepcja zakłada jedność dzieła twórcy z jego własnym życiem, któremu dzieło nadaje sens. Obrazy mają ten sam format: 196 x 135 centymetrów, dostosowany do zasięgu ręki artysty. Zawsze pokazuje je w ten sam sposób - zawieszone pionowo na tej samej wysokości i w tych samych odstępach. Opałka nie przerywa pracy nawet w podróży. Używa wtedy papieru o zawsze takich samych wymiarach: 32,5 x 23,8 centymetrów, rapidografu i czarnego tuszu. Rysunki, które wówczas powstają, nazywa kartkami z podróży. Kazet