Leon Tarasewicz

Urodził się w 1957 r. w białostockiej wsi Waliły i nadal tam mieszka. W 1984 r. ukończył z wyróżnieniem warszawską ASP u prof. T. Dominika. Jest pedagogiem w rodzimej uczelni. Przy oglądaniu moich obrazów wielu ludzi koniecznie chce odszyfrować, co służyło mi za pierwowzór. Gdy zobaczą w końcu, że to po prostu trawa, przechodzą do następnego obrazu myśląc, że już wszystko zrozumieli. 1) „Świat iluzji”. Kama Zboralska, Gentleman marzec 2000 r. Tarasewicz nie wyraża zachwytu pejzażem, nie okazuje też sentymentów. Jego przedstawienia nie są ani realistyczne ani romantyczne. Po prostu rejestruje krajobraz w rozmaitych kadrach i ujęciach. Przede wszystkim ważne są dla niego wartości czysto malarskie – kolor, faktura, światło. Buduje świat pozbawiony jakichkolwiek detali, świat syntetyczny o zgeometryzowanej formie. Linie, stożki, pasy, mocno zaznaczone płaszczyzny to nic innego, jak szron skrzący się na płocie, zaorana bruzda ziemi, fragment nieba, pnie drzew, promienie słońca prześwitujące między świerkami, czasem stada fruwających ptaków. Z reguły nie widać linii horyzontu, nie ma też charakterystycznego dla pejzaży oddalenia. Wszystko to zazwyczaj powstaje na gigantycznych płótnach bądź w kompozycjach stworzonych bezpośrednio na ścianach galerii, które zamalowuje od sufitu po podłogę na przykład czerwonymi i zielonymi plamkami albo żółto-niebieskimi pręgami o nierównych brzegach. Dopiero na powierzchni kilku, czy kilkudziesięciu metrów kwadratowych nieskomplikowane, wielokrotnie powtórzone formy sprawiają, że oglądając je czujemy się jak na polu, w lesie, pod gołym niebem. Marzeniem artysty jest, by obrazy przejęły kontrolę nad odbiorcą w taki sposób, by jego otoczenie przestawało istnieć, wtedy obraz, nieograniczony żadnymi ramami, mógłby się bez przeszkód rozrastać, „wciągając” odbiorcę w swój tajemniczy świat... Jego prace o grubo kładzionej farbie, spod której świecą poprzednie warstwy koloru mają chropowatą, niemal reliefową fakturę. Nigdy swoim pracom nie daje tytułów. Zdaniem Tarasewicza nie miesza się dwóch języków, dwóch różnych światów. Kama Zboralska. Sztuka inwestowania w Sztukę. Przewodnik po galeriach sztuki 2004. Rosner & Wspólnicy 2003.