Tadeusz Brzozowski

Urodził się w 1918 we Lwowie, zmarł w 1987 w Rzymie. Studia w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych (1936-1939), w Kunstgewerbeschule (1940-1942), na-stępnie ponownie w ASP. Dyplom w 1946 roku. W czasie wojny utrzymywał ścisłe kontakty z podziemnym teatrem Kantora. Grywał tam jako aktor m.in. w „Ballady-nie” i „Powrocie Odysa”. Po wojnie pracował jako pedagog m.in. na: Politechnice Krakowskiej (1945-54), w Liceum Plastycznym w Zakopanem (1954-69); poznań-skiej PWSSP (1962-79) i krakowskiej ASP (1979-81). W 1954 r. przeprowadził się na stałe do Zakopanego. W 1955 r. wziął udział w zbiorowej wystawie Grupy Mło-dych Plastyków (m.in. Maria Jarema, Tadeusz Kantor, Jadwiga Maziarska, Kazi-mierz Mikulski, Jerzy Nowosielski, Erna Rosenstein, Jonasz Stern). W 1957 roku Brzozowski został członkiem reaktywowanej Grupy Krakowskiej. Był także człon-kiem międzynarodowego ugrupowania „Phases”. Wraz z żoną, Barbarą Gawdzik-Brzozowską stworzył monumentalne polichromie w kościołach w Imielnie i Mogila-nach. Zaprojektował także gobeliny m.in. dla bydgoskiej Filharmonii. Wystawy m.in. w Brazylii, Japonii, Kanadzie, na Kubie, w Urugwaju i USA. Jego dzieła znajdują się m.in. w USA, Holandii, Francji, Jugosławii, RFN, Włoszech i Watykanie. Dwukrot-nie reprezentował Polskę na Biennale w Sao Paulo (1959, 1975) i Biennale w Wene-cji (1962). „Moje obrazy, to niby ludzkie ciało. Tu strzyka, tam łupie, ale rży. A sumienie kąsa” – tak o swojej twórczości mówił Tadeusz Brzozowski. Był znakomitym aktorem, ale wybrał malarstwo. Wypracował własny, rozpoznawalny styl. Od samego początku skłaniał się ku surrealizmowi. Malował całe postaci ale w zdeformowanej, ekspre-syjnej formie („Wagon”,1947, „Kuchenka”, 1950). Tematem byli zwyczajni ludzie w otoczeniu zwykłych przedmiotów. Perfekcyjne warsztatowo obrazy, pełne są ukry-tych egzystencjalnych treści. W tym samym czasie powstawały także prace o grote-skowej poetyce („Kostki, 1949, „Łazarz” 1947, „Dół”, 1955, „Młot parowy”, 1953„Pręty”, 1956). Po „odwilży” w 1956 r. sztuka Brzozowskiego zbliżyła się do abstrakcji („Fartuch”, 1958). Dominowała wówczas w jego malarstwie ostra, kolorowa plama i linia wręcz kubistyczna. Natomiast w rysunku używał finezyjnej, lekkiej kreski. W tej technice stworzył m.in. cykl pt. „Balet”, (1954-57). Zawsze twierdził, że „maluje pod wpływem mocnych uczuć i że znaki tych emocji powinny być przez widza odczytane”. Ale odczytanie to nie było proste. Brzozowski malował bowiem rzeczy nienazywalne. Zdawał się na intuicję widza i chciał by ten samodzielnie odczytywał zawarte w obrazach wieloznaczne treści. Podchodził do własnej twórczości z humorem i dystansem. Unikał mówienia wprost. Opowiadał o świecie aluzją, symbolem. Często sięgał po groteskę, również przy wymyślaniu tytu-łów. „Tworzą je - jak mówił artysta - nazwy starodawne, które wyszły z użycia, po-chodzą one z określonego słownika mojego dzieciństwa, z epoki galicyjsko-austriackiej, epoki, która już nie wróci". Z tych tytułów np. „Meszt” z 1970 r. czy „Papagaje i Perokety”z 1975 r. stworzył własny język, pełen znaczeń, przybliżający świat jego sztuki. Pod koniec życia Brzozowski powrócił do malarstwa figuratywnego, podejmując często tematy religijne („Głowa Chrystusa”, 1987). Nie interesowały go kolejne izmy w sztuce. Tadeusz Nycz napisał o nim w Przekroju: „Już za życia miał poczu-cie, że jego awangardyzm staje się coraz bardziej staroświecki, zwłaszcza na tle roz-maitych pop-artów, konceptualizmów i antysztuki odrzucającej tak zwany przedmiot artystyczny. Jego wyrafinowane płótna i perfekcyjne rysunki jawnie demonstrują wielki szacunek dla malarskiej tradycji. Był po prostu starej daty fachmanem. I nie bawił się sztuką. Jeśli, to chciał czasem rozbawić swoich widzów”.