Krzysztof Wodiczko

Urodził się w 1943 r. w Warszawie. Od 1977 r. mieszka za granicą, najpierw w Ka-nadzie, a obecnie w USA. Jest autorem projektów w przestrzeni miejskiej, performe-rem, teoretykiem sztuki i wykładowcą akademickim, posługuje się również fotogra-fią i wideo. Wodiczko publikował także zaangażowane społecznie teksty krytyczne w prestiżowym magazynie „October”. Dziś uznawane są za kluczowe dla amerykań-skiego postmodernizmu. Wodiczko w swoich teoretycznych tekstach zawsze podkre-śla, że artysta powinien aktywnie korzystać z demokracji. Studia na Wydziale Pro-jektowania Przemysłowego ASP w Warszawie ( 1968). Pracował jako projektant w warszawskich zakładach UNITRA, a w latach 1970 – 77 w Polskich Zakładach Optycznych w Warszawie. Od 1983 r. jest wykładowcą w MIT (Massachusetts Insti-tute of Technology), a od 1994 r. jest dyrektorem Center for Advanced Visual Stu-dies na MIT. Prace artysty są w kolekcjach muzealnych na całym świecie, m.in. : Jewish Museum, New York, Fundació Tàpies, Barcelona, National Museum of Mo-dern Art, Kyoto. Wodiczko jest także laureatem wielu prestiżowych nagród m.in.: 4th Hiroshima Art Prize, nagrody im. Katarzyny Kobro. W 2007 r. otrzymał medal za całokształt twórczości przyznawany przez amerykańską Skowhegan School of Painting and Sculpture (Szkołę Malarstwa i Rzeźby w Skowhegan). W 2008 r. we francuskim Nantes zostanie zrealizowany jego pomnik-memoriał poświęcony znie-sieniu niewolnictwa. Sławę przyniosły mu słynne projekcje wideo, wyświetlane na pomnikach i budyn-kach całego świata. Wodiczko zawsze porusza najbardziej palące problemy społecz-ne. Interesują go ludzie odrzuceni, słabi nie mogący zabrać głosu we własnej spra-wie. W 1985 r. wyświetlał przez dwie godziny obraz swastyki na budynku ambasady RPA w Londynie jako protest przeciw polityce apartheidu – wywołując tym ostry protest dyplomatów z Południowej Afryki. W 1996 roku poruszył Kraków gigan-tyczną projekcją - oświetlony hełm Wieży Ratuszowej przypominał głowę, na ścianie pojawiły się dłonie trzymające różne przedmioty. Projekcji towarzyszyły wypowie-dzi kobiet maltretowanych przez mężów oraz narkomanów i niepełnosprawnych. Na kilka wieczorów Wieża stała się publiczną mównicą, za pośrednictwem której uczestnicy projektu otwarcie mówili o własnych problemach. Poruszającą instalację - „Hiroszima” artysta po raz pierwszy zaprezentował w Hiro-szimie w 1999 roku na kopule budynku upamiętniającego tragedię z 6 sierpnia 1945 roku. Do projektu zaprosił ofiary zagłady oraz potomków pokrzywdzonych i świad-ków nuklearnego dramatu. W 2002 r. w Tijuanie (Meksyk) na kopule Centrum Kul-tury wyświetlił twarze kobiet wykorzystywanych seksualnie i zmuszanych do nie-wolniczej pracy w fabrykach, maquiladoras, produkujących dla wielkich koncernów międzynarodowych. Była to pierwsza projekcja, w której uczestnicy występowali również na żywo. W Bostonie pokazał ludzi z przedmieść, którzy łamiąc „zmowę milczenia” i własny strach opowiadali o przemocy w ich dzielnicy. Natomiast na fa-sadzie Zachęty pokazał przejmującą projekcję wideo, której bohaterkami były pol-skie kobiety: bite, zdradzane, wykorzystywane. Wodiczko znany jest także z konstruowania nietypowych przedmiotów - także dzia-łających na wyobraźnię i mówiących o największych bolączkach społecznych jak: wojna, narkomania, bezdomność, przemoc i inne patologie. Pierwsze z nich tworzył na własny użytek, jeszcze kiedy przebywał w Polsce - najwcześniejsze prace: "In-strument osobisty" (1964 r.), "Pojazd" (1973 r.), "Drabina" (1975 r.). Później wpro-wadził je na ulice. Dla bezdomnych konstruował pojazdy, a emigrantom podarował „Laskę tułacza" i "Rzecznika Obcego". Pojawienie się na ulicach Nowego Jorku jego "Pojazdu dla bezdomnych", który był hybrydą wehikułu - wózka i namiotu, wywoła-ło niemałą sensację. Jest również autorem "Pojazdu dla weteranów wojny w Iraku”. „Chciałem najpierw pokazać zbroję, w której tkwią weterani wojny. Pomyślałem, że musi pojawić się przedmiot, który da im samym możliwość otwierania się i zamyka-nia. Musi pojawić się "wehikuł" - coś, co jest zarazem mobilne i mobilizujące do po-rozumiewania się”. – mówił Wodiczko. Konsekwentnie od lat, artysta skupia się na ludziach, którzy są mało widoczni i sły-szalni, mają mniejszy dostęp do praw, chociaż gwarantuje im je konstytucja. Uważa też, że rola środowisk intelektualnych i artystycznych w inspirowaniu i realizowaniu takiego procesu jest nie do przecenienia i przypomina, że nie można dopuścić do sy-tuacji, w której demokracją zaczyna rządzić grupa, która jest bardziej widoczna i sil-niejsza. „Wtedy dochodzi do takiej absurdalnej koncepcji, jaką proponuje Putin czy z jaką mieliśmy do czynienia kiedyś w Polsce”. ŁR