Jerzy Kałucki

Urodził się w 1931 r. we Lwowie. Studia na Wydziale Scenografii w krakowskiej ASP. Dyplom w 1957 r. w pracowni Andrzeja Stopki. W latach 1958-81 pracował jako scenograf teatralny i telewizyjny. Od 1976 r. członek Grupy Krakowskiej. Od 1981 r. prowadzi pracownię malarstwa w poznańskiej PWSSP ( obecnie ASP).Uprawia też rysunek, tworzy realizacje w przestrzeni. Kałucki operuje niezwykle prostym, zredukowanym do elementarnych znaków, językiem geometrii. Językiem, który uważa za osobisty sposób zapisu przestrzeni. Przestrzeni, jako jednego z najbardziej abstrakcyjnych pojęć, towarzyszącej nam od momentu narodzin aż do śmierci. Ma wpływ na naszą psychikę, nasze postrzeganie świata. Moje obrazy są jakby malowaniem przestrzeni, intuicyjnym porządkowaniem świata. Ich chłód, naukowość, precyzja są tylko pozorne. „Przestrzeń nie ma granic” Olga Pacewicz, „Kurier Poranny 20.10.1997 r Po okresie fascynacji twórczością Mondriana i malarstwem materii już pod koniec lat 60. ustala własny kod, którego podstawowymi znakami do dziś są koła i łuki. Jego ascetyczne kompozycje o magicznej aurze, początkowo czarno-białe, teraz wielobarwne oddają relacje barw i krzywizn łuku, a od pewnego czasu także trójwymiarowej przestrzeni. Zdaniem artysty koło oraz łuk mają w sobie elementy pionu i poziomu. Zawierają ich energię i dynamikę, łącząc się jednak w sposób bezkolizyjny, bez przecięć, zderzeń i skrzyżowań pozwalają na „wyjście z płaszczyzny w przestrzeń.” Jego prace zdają się być próbą znalezienia równowagi między tym, co otwarte i zamknięte, odległe i bliskie, ograniczone i niemożliwe do ograniczenia. Wiele prac Kałuckiego zbudowanych jest według zwierciadlanej symetrii. Artysta obrazom nadaje tajemnicze podpisy na przykład „Trzydzieści pięć-trzydzieści osiem” , które w rzeczywistości informują o wymiarach łuku, średnicy koła lub odległościach między prostymi. Kiedyś , kilka lat temu, mówiąc o moich pracach powiedziałem, że są po to, aby pokazać pomysł przestrzenny, czyli są tylko środkiem wizualizacji idei. Obecnie sądzę, że chodzi tu nie tyle o przeciwstawienie materialności obrazu idei przestrzeni, co wskazanie, że sam obraz jest przestrzenią. Zachodzi pytanie, czy przestrzeń geometrii może istnieć poza obrazem, już bez niego. Odpowiedź na to pytanie jest twierdząca. Co więcej można powiedzieć, że przypadek obrazu jest jej szczególnym przykładem. Może ona powstać w przestrzeni naturalnej zawsze ilekroć pojawi się w niej człowiek. Wzajemne przenikanie się tych dwóch przestrzeni otwiera przed sztuką kuszące perspektywy. „Kałucki” kwiecień-maj 2001 Gallery Starmach, katalog W latach 80. gry jakie prowadzi z przestrzenią na płaszczyźnie płócien przeniósł w trójwymiarową przestrzeń („Rabit”), w której posługuje się zamiast kreską, metalowym prętem. Uformował z niego koła, łuki, które podobnie jak w obrazach, stwarzają odpowiednią dramaturgię – nagle urywają się, wybiegają w nieskończoność... Kama Zboralska. Przewodnik po galeriach sztuki 2006. Sztuka inwestowania w Sztukę. Rosner & Wspólnicy 2005.