Sławomir Karpowicz

Urodził się w 1952 roku, zmarł w 2001 roku. Prowadził pracownię malarstwa na krakowskiej ASP. Szczególne miejsce w dorobku malarza zajmuje martwa natura. W tekście omawiającym pośmiertną wystawę artysty Grzegorz Bednarski przypomniał, że "w środowisku studentów pracowni profesora Jana Szancenbacha mówiło się, że Karpowicz ma oko jak ucho Mozarta, myśląc o jego wrażliwości na kolor, i to nie ten z prowieniencji impresjonistycznego koloryzmu, a przypominający raczej głęboki ton i napięcie barwy u starych mistrzów włoskich czy niderlandzkich. Choć pewnego rodzaju świetlistość i połyskliwość powierzchni płótna nasuwać może skojarzenia z niderlandzkim manieryzmem... Mówiło się, że Sławomir Karpowicz był malarzem martwej natury i zapewne jest w tym dużo racji, ale jest to malarz martwej natury nie tej do której jesteśmy tak potocznie przyzwyczajeni, nie są te martwe natury zestawem zwykłych przedmiot ów i draperii, służącym tylko malarskiemu ćwiczeniu nad formą i kolorem, do których poniekąd przyzwyczaiła nas francusko-polska szkoła koloryzmu. Już zresztą format tych płócien przeczy takiemu stwierdzeniu, ale nie to jest najistotniejsze. Cechą zasadniczą jego płócien jest monumentalizm, nie wyrażający się poprzez format, ale kompozycję. To od kompozycji i aranżacji zależy ich siła i moc. To jest jakby druga cecha wyróżniająca obrazy Karpowicza. Obrazy te, które nazywamy umownie martwymi naturami, są budowane syntetycznie poprzez układy form z jednej strony zwarte i ustawione lub wykreślone w przestrzeni, która wydaje się być realna, a z drugiej niewiele ma wspólnego - z tą rzeczywistą przestrzenią.