Zofia Kulik

Urodziła się we Wrocławiu w 1947 roku. Mieszka w Łomiankach k. Warszawy. Jest rzeźbiarką, fotografem, autorką wielu akcji i instalacji. Studia w warszawskiej ASP (1965-71). W latach 1971-87 wraz z Przemysławem Kwiekiem stworzyła słynny duet artystyczny KwieKulik. Jej prace były pokazywane na dziesiątkach wystaw w kraju i za granicą m.in. w moskiewskim Ermitażu czy am-sterdamskim Stedelijk Museum. W 1997 roku brała udział w Biennale Sztuki w Wenecji. Na „Do-cumenta” w Kassel dzieło pt. "Wspaniałość siebie" kuratorzy umieścili wśród obrazów Rembrandta i Rubensa. Pierwszą ważniejszą wystawą, która już wtedy zapowiadała zain-teresowania artystki tematyką totalitaryzmu była ekspozycja w 1989 r. pt. „Wizualne Idiomy Socwiecza”. Jej współczesne wiel-koformatowe, czarno- białe fotogramy składają się z rozmaitych wycinków zdjęć m.in. pomników, fragmentów newsów telewizyj-nych czy reporterskich zdjęć wojennych. Kulik dzięki zabiegowi multiplikacji i ornamentowemu ułożeniu obrazu, na wzór np. hin-duskiej mandali czy „koszulek” do świętych obrazów, czyni swo-je kompozycje syntezą totalitarnej symboliki obnażając jej sza-blonowość. Pytana o kwestię wolności w sztuce Zofia Kulik przy-tacza dawne wspomnienia. „W końcu lat siedemdziesiątych były nam do czegoś potrzebne kopie z zagranicznych katalogów, do-stępnych w bibliotece Akademii. Więc poszliśmy do zakładu kse-rograficznego, jedynego publicznego wtedy, na ulicy Rutkow-skiego. Stamtąd nas odesłali do cenzury, bo chodziło o publikacje zagraniczne. W cenzurze na Mysiej nam powiedziano, że nie mo-gą dać zezwolenia, bo obowiązują prawa autorskie czy coś takie-go - choć chodziło o jedną kopię z pojedynczych artykułów. W drodze wyjątku cenzor wreszcie zgodził się dać nam to zezwole-nie, ale pod warunkiem, że złożymy podanie i że w podaniu bę-dzie napisane, iż ta kopia jest nam potrzebna do pracy naukowej. Nie wolno też nam było kopiować kilku stron pod rząd. Podanie do biblioteki o wypożyczenie też trzeba było napisać. No tak... Czy tu można mówić o wolności? Uważam, że to jest właśnie ten problem”. Jeszcze jako studenci, w roku 1968 Zofia Kulik i Przemysław Kwiek zrealizowali plakatowo symboliczną rzeźbę „Człowiek – kutas”. Przekaz odnosił się do partyjnej, kierowniczej nomenkla-tury. Wkrótce potem, jako autorski tandem KwieKulik zaczęli or-ganizować pierwsze zdarzenia w przestrzeni publicznej. Stworzyli słynną Pracownię Działań, Dokumentacji i Upowszechniania (1971-87). Urządzili ją w swoich pracownio-mieszkaniach, naj-pierw na warszawskiej Pradze a później w Łomiankach pod War-szawą. KwieKulik zapraszali młodą awangardę, organizowali po-kazy i akcje, wydawali ulotki oraz unikatowe wydawnictwa. Ak-cje miały charakter dwutorowy. Najpierw urządzano pokazy dla wąskiego grona osób, które skrupulatnie dokumentowano. Póź-niej, na ręcznie robionych kartach pocztowych rozpowszechniano ową dokumentację, wysyłając kartki do ludzi zajmujących się sztuką. Tuż przed latami 80. nawiązali kontakt z Josephem Beuy-sem. W tym czasie uczestniczyli w działalności jego Wolnego Uniwersytetu. Duet utrzymywał się wtedy ze zleceń pozyskiwa-nych z Pracowni Sztuk Plastycznych. Artyści stali się prawdzi-wymi robotnikami sztuki. W drugiej połowie lat 80. drogi obojga artystów rozeszły się. Zofia Kulik zaczęła poszukiwania nowej formy wizualnej, która byłaby w stanie w pełni ukazać „witrynę wieku propagandy”, czy też jak Kulik stwierdziła „idiomy socwiecza”. Pojawiają się w nich: iglice, sztandary, obeliski, poci-ski, girlandy, gwiazdy, wszystkie symbole dominacji i władzy czasów komuny. Zdobią jej prace a przecież w rzeczywistości ograniczały życie jednostki. Od tamtego czasu artystka ze szcze-gólną precyzją dokumentuje drobne fragmenty rzeczywistości, składa tysiące elementów w jedną całość i tworzy olbrzymie foto-grafie. Nowy, wykreowany świat Kulik staje się jedyną w swoim rodzaju analizą totalitarnej ikonosfery. Obrazy te są często uzu-pełniane symbolicznymi czy osobistymi przedmiotami, które ar-tystka umieszcza w gablotach. Wszystkie zdjęcia wykonane są w technice fotografii kilkakrotnie naświetlanej, która daje efekt fo-tomontażu. "Motyw ludzki" (1989) wygląda jak turecki dywan, tyle że abs-trakcyjne wzory zastąpił wizerunek Pałacu Kultury i postać na-giego mężczyzny. Modelem jest właśnie mężczyzna, a nie po-wszechnie eksploatowana kobieta. Ta męska nagość pokazuje bezsensowność epatowania, dekorowania kompozycji nagim cia-łem w ogóle. W pracy „Wspaniałość siebie” (1997) w bezpośredni sposób na-wiązuje do słynnego wizerunku królowej Elżbiety II. Wskazuje na kobiety uwikłane w świat totalitarnych ideologii, przemocy i wo-jen, wreszcie w świat zastanych schematów i wzorców kulturo-wych. Gigantyczna instalacja „Od Syberii do Cyberii” ( nazwa pierwszej internetowej kawiarni w Londynie "Cyberia Cafe") przedstawia-jąca ekran telewizora w pierwszej wersji(1999) składała się z 8 ty-sięcy małych, czarno-białych fotografii, w skończonej formie bę-dzie obejmować ok. 20 000 zdjęć. Jest wstrząsającym zapisem stulecia naszej historii. Podobnie jak i inne dzieła Kulik i ta jest wyrazem niezgody na przemoc, niesprawiedliwość, władzę, któ-ra często oznacza agresję. KaZet